Wielu hodowców bydła mlecznego uważa, że wypas na pastwisku i dojenie robotem to niezbyt dobre połączenie. Czy rzeczywiście nie da się tego pogodzić? I jakie masz możliwości, jeśli jednak chcesz spróbować? Zapytaliśmy Neeke van Zwol, hodowczynię bydła mlecznego na wyspie Terschelling, jak ona to rozwiązuje.
Jako hodowca bydła mlecznego chcesz, żeby wszystko w gospodarstwie było jak najlepiej zorganizowane. Dbasz o komfortową oborę, wygodne legowiska, dobre miejsca do karmienia i wydajny system udoju. A jeśli to możliwe, Twoje krowy wychodzą też chętnie na pastwisko.
Dla Neeke van Zwol, ekologicznej rolniczki z wyspy Terschelling, wypas na pastwisku jest bardzo ważny. „Właściwie nie znam innego sposobu. Mój ojciec zawsze wypuszczał krowy na zewnątrz i ja kontynuuję tę praktykę w moim gospodarstwie. Moje krowy mają bardzo mało problemów z racicami i wymionami, i jestem przekonana, że życie na świeżym powietrzu pozytywnie wpływa na ich zdrowie.”
Z drugiej strony, jako hodowca bydła mlecznego chcesz też ułatwić sobie pracę, a odciążenie w codziennych obowiązkach jest często bardzo mile widziane. To dotyczy również Neeke, która w listopadzie 2022 roku przeszła na dojenie robotem. „Miałam 50-letnią halę udojową, więc wymagała już wymiany” – mówi. „Dojenie zajmowało mi wcześniej tak dużo czasu, że chciałam znaleźć inne rozwiązanie.”
Dojenie robotem było dużym marzeniem Neeke, ale żeby móc to pogodzić z wypasem na pastwisku, musiała dobrze przemyśleć, jak najlepiej zorganizować oborę i cały proces. Neeke: „Nie chciałam cały dzień biegać za krowami, żeby zdążyły na czas do udoju, a potem znów mogły wyjść na zewnątrz. Chodziło przecież właśnie o to, żeby zmniejszyć nakład pracy.”
Neeke świadomie zdecydowała się umieścić robota udojowego M²erlin z tyłu obory. „Gdy krowy wracają z pastwiska, nie muszą więc przechodzić przez całą oborę, żeby dotrzeć do robota” – wyjaśnia. „Po dojeniu wychodzą przez przednie wyjście robota i korytarzem są kierowane dalej na pastwisko. Dzięki temu nie mają tendencji, żeby zaraz po udoju przez tylne drzwi wracać do obory. Mój dealer Fullwood, firma BoschHIT, bardzo dobrze pomógł mi przemyśleć, jak nakierować krowy we właściwym kierunku. To świetne, bo zazwyczaj od razu idą dalej na łąkę.”
„Pomaga też to, że po każdym doju zawsze oferuję im nowy kawałek pastwiska” – kontynuuje Neeke. „Świeży trawnik to dodatkowa zachęta. Mam też tę zaletę, że moje działki są dobrze położone i niezbyt duże. Wystarczy, że przesunę kilka drutów i krowy mogą przejść na kolejny kawałek pastwiska. Mogę sobie wyobrazić, że nie każdy rolnik ma to równie prosto.”
Mimo wszystko, według Neeke połączenie dojenia robotem i wypasu jest jak najbardziej możliwe. „Może się jednak okazać, że trzeba wprowadzić pewne zmiany. Być może trzeba zmniejszyć wielkość działek, żeby krowy więcej się przemieszczały, albo dobrze przemyśleć umiejscowienie robota. Można też użyć czujników, które określą, która krowa może wyjść na pastwisko, a która nie.”
Neeke sama nigdy nie musiała korzystać z takich czujników. „Dzięki odpowiedniemu ustawieniu robota i jego lokalizacji, robot sam może decydować, czy krowa może wyjść, czy nie” – wyjaśnia. „Nie musiałam więc kupować dodatkowych bramek, a to duża oszczędność!”

Neeke uważa, że ważne jest, by wychowywać swoje krowy, ale jednocześnie nie kontrolować ich na każdym kroku. „Nie można cały czas biegać za krowami” – mówi. „To nie jest dobre dla nikogo. Ale muszą wiedzieć, czego się od nich oczekuje.”
„W ten sposób u mnie to działa naprawdę świetnie. Dodatkową korzyścią jest to, że prędkość doju się poprawiła i liczba komórek somatycznych spadła. Dzięki robotowi krowy są częściej i dokładniej wydojone. Nigdy nie miałam takiego celu, ale to naprawdę świetny bonus.”
Chcesz dowiedzieć się więcej o możliwościach naszych robotów udojowych? Skontaktuj się z najbliższym dealerem.
Chcesz dowiedzieć się więcej o możliwościach naszych robotów udojowych?
